- Nowa Klasa G musi pozostać kwadratowa, bo w przeciwnym razie nie byłaby już tą samą Gelendą. Dlatego nadal będzie kanciasta – ujawnił w wywiadzie z „Automotive News” Gorden Wagener – szef działu projektowego Daimler AG.   

Dziennikarzowi amerykańskiego portalu motoryzacyjnego udało się pociągnąć Gordena Wagenera za język w czasie wystawy New York International Auto Show, której wrota właśnie się zamknęły. Jej gwiazdą był Mercedes-AMG GLC 63 4MATIC+, ale to nie on był tematem rozmowy. W cień odsunął go przechodzący ostatnie testy, nowy model Mercedesa Klasy G, który już za 2 lata będzie świętował swoje 40. urodziny. Wcześniej czeka nas jego premiera, której wszyscy spodziewają się być świadkami na wrześniowych targach we Frankfurcie. Koncern póki co ściśle strzeże tajemnicy dotyczącej szczegółów jego konstrukcji, dlatego tak wielkie znaczenie mają słowa, które padły prosto z ust osoby bezpośrednio odpowiadającej za realizację nowego projektu.     

- Wszystko stworzyliśmy od nowa – stwierdził Gorden Wagener. Poza jednym drobiazgiem – małą, plastikową listwą przewidzianą do umieszczenia na słupku C. Pozostałe elementy, widoczne z zewnątrz i wewnątrz auta, zbudowane zostały od zera.

Wyzwaniem dla projektantów pracujących nad nowym modelem Klasy G było dochowanie wierności jej dotychczasowym kształtom, dzięki którym ma ona dziś status ikony. Nie mogło być więc mowy o radykalnych zmianach w designie, bo - jak powiedział Wagnener - „nie byłaby to już więcej Gelenda”. Zadaniem osób pracujących nad nowym wcieleniem legendarnej terenówki było uporządkowanie jej wyglądu, udoskonalenie proporcji i nieznaczne zwiększenie gabarytów. Przypatrując się uważnie zdjęciom szpiegowskim krążącym po sieci, dopatrzyć się można drobnych poprawek w aparycji samochodu, dzięki którym słynne „kanty” stały się nieco bardziej „wygładzone”, co przy zachowaniu ponadczasowego wyglądu auta może zostać pozytywnie odebrane przez współczesnego klienta.

Stwierdzenie, że wszystkie elementy nadwozia „są nowe”, niektórzy łączą z wcześniej zasłyszaną informacją o daleko posuniętym, sięgającym ponad 400 kilogramów odchudzeniu auta. Prawdopodobnie związane to będzie z wykorzystaniem lżejszych od stali materiałów w rodzaju aluminium czy włókna węglowego, które wymagały stworzenia zupełnie nowych projektów. Wiele części z pewnością będzie wykazywało podobieństwo do elementów wykorzystywanych we wcześniejszych generacjach Gelendy, ale niekoniecznie będą z nimi tożsame. Z kolei „udoskonalone proporcje” sygnalizują najpewniej zamiar poszerzenia auta, którego rozstaw kół ma zostać wydłużony o 10 cm, co zaprocentuje większą przestronnością kabiny i korzystniej ulokowanym środkiem ciężkości. Rewolucyjną zmianą, acz niewidoczną na pierwszy rzut oka, będzie przednie niezależne zawieszenie  mające poprawić komfort podróżowania.

Szczegóły techniczne Gelendy 2018 owiane są mgłą tajemnicy, ale znawcy tematu nie wyobrażają sobie przyszłości bez modelu AMG G63 napędzanego potężną 4-litrową V-ósemką z podwójnym turbodoładowaniem o mocy blisko 500 KM. Pewne jest, że produkcją terenówki nadal zajmować się będzie fabryka Magna Steyr w austriackim Grazu. Dla miłośników Gelendy nastał czas odliczania do otwarcia salonu we Frankfurcie, który odbędzie się w dniach 14-24 września 2017.  

fot. youtube

Samochody:  Klasa G