- Ależ to była jazda! - z uśmiechem na ustach, jak jeden mąż, komentowali uczestnicy drugiej edycji imprezy spod znaku 4MATIC Adventure 2016, którą Mercedes-Benz Warszawa zorganizował w Spale w pierwszych dniach października (w sumie na jesienne weekendy zaplanowano cztery wyjazdowe spotkania, na które zaproszono Klientów działu sprzedaży samochodów osobowych oraz ciężarowych). Zachwyt wszystkich budziły nieprzeciętne możliwości „Trojaczków”, czyli trzech białych Gelend przystosowanych do jazdy w trudnym terenie, ale prawdziwym uwielbieniem cieszył się ich najmłodszy brat – Max, który imponował posturą i drzemiącą w nim siłą.

Na co dzień kierują firmami transportowymi, w których główne role odgrywają ciężarowe Mercedesy podróżujące po szerokich, równych jak stół autostradach. Wyprawa w teren była więc dla gości Mercedes-Benz Warszawa miłą odmianą, choć niektórzy przyznali, że mieli już okazję skosztować wcześniej off-roadu. Ale nie w takim wydaniu jak w Spale, gdzie czekał na nich niepowtarzalny Max – wyposażony w mosty portalowe Mercedes G500 przebudowany na zlecenie MBW przez niemiecką firmę LeTech. Zanim jednak zasiedli za jego kierownicą, z roadbookiem w ręku pokonali blisko 50-kilometrową trasę prowadzącą bezdrożami przez okolice Spały, odnajdując po drodze miejsca i charakterystyczne punkty utrwalone na fotografiach. - Nie wierzę! Mieszkam tak blisko, a nie miałem pojęcia, że jest tu tak pięknie. Na pewno jeszcze tu wrócę – komentowali na postojach uczestnicy terenowego mitingu. Jeden z przystanków wyznaczony został w celu zwiedzenia Grot Nagórzyckich – atrakcji turystycznej Tomaszowa Mazowieckiego. Po spacerze korytarzami podziemnej trasy turystycznej, którą utworzono w byłej kopalni piasku szklarskiego, załogi Mercedesów ruszyły w kierunku Inowłodza, gdzie czekała na nich główna atrakcja wyjazdu – szkolenie z jazdy po bezdrożach pod okiem doświadczonych instruktorów.

Krzysztof Franciszewski, Mariusz Bereda, Łukasz Chmielewski i Krzysztof Czajkowski to doskonale znane w środowisku terenowym postaci, na których spoczywało zadanie wprowadzenia uczestników wyjazdu w arkana off-roadu. Jak obsługiwać blokady i reduktor, w które Mercedesy Klasy G są fabrycznie wyposażone, jakie zalety kryją zwolnice i beadlocki, stanowiące tajną broń Maxa, jak pokonywać pionowe podjazdy i co zrobić, by nie zakopać się w głębokim piasku – tego i wielu innych rzeczy mogli nauczyć się adepci, którzy – gdy wysiadali z zakurzonych Gelend – nie kryli zadowolenia. - Po raz pierwszy miałem okazję prowadzić terenowego Mercedesa i jestem pod ogromnym wrażeniem - mówił Tomasz Nagłowski. - To była wielka przyjemność. Czułem się jak w piaskownicy dla dużych chłopców! Najmilej wspominać będę przejażdżkę Maxem, który ma chyba wszystko, w co powinien być wyposażony samochód terenowy. To auto z najwyższej off-roadowej półki! Na pewno nie była to moja ostatnia wyprawa w teren!

Zalety Mercedesów doceniali również ci, którzy na co dzień jeżdżą terenówkami innych marek. - Jestem właścicielem Jeepa Wranglera, który w porównaniu do Mercedesa jest o wiele mniej komfortowy - przyznał Krzysztof Mondrzejewski. - Nigdy nie próbowałem nim również jeździć w tak trudnym terenie. Gelenda ma wiele atutów, w tym między innymi trzy blokady, które przydają się przy zjazdach i podjazdach. A Max to już zupełnie inna liga – chyba nic go nie jest w stanie zatrzymać, świetnie się prowadzi, doskonale wybiera nierówności. Aż szkoda było... brudzić tak piękne auto!

Jeszcze większym grzechem byłoby trzymać Mercedesa Klasy G z dala od terenu i pozbawić go przyjemności walki z przeszkodami. Dlatego nie była to jedyna wyprawa ekipy Mercedes-Benz Warszawa do Spały.